Rowerem po Kaszubach Północnych. Część pierwsza

Ze względu na specyfikę pracy w lipcu i sierpniu zdarzają się takie sytuacje (a w zasadzie są nagminne), że pracuję w weekend, a w tygodniu mam wolne. Wówczas, jeżeli tylko pogoda dopisuje (to znaczy nie leje, bo chmury jak najbardziej już są dopuszczalne) lubię wskoczyć na rower. A ponieważ jestem…

20160708_124637

Kaszubska Marszruta czyli rowerem po Borach Tucholskich.

Kaszubska Marszruta. Jaki miłośnik jazdy na rowerze o niej nie słyszał? „Nowatorska”, „rewelacyjna” „dla rodzin z dziećmi”. Grzechem byłoby nie sprawdzić. Kaszubska Marszruta to cztery szlaki rowerowe położone w powiecie chojnickim. Czerwony, prowadzący z Czerska do Charzykowy liczy 56 km. Czarny, zwany też Pętlą Konarzyńską mierzy 33 km. Zielony, z…

slide

Święta Wojna na naszych drogach.

Dzisiejszy tekst nie dotyczy podróży. No, może pośrednio. Do napisania skłoniła mnie dyskusja która ostatnio rozpętała się w mediach. „Zaostrzą się przepisy dla rowerzystów?„, „Nowy pomysł: Rowerem tylko z prawem jazdy lub nowym dokumentem”, „Obowiązkowe karty rowerowe dla wszystkich”. O co chodzi? O nowy pomysł Ministerstwa Infrastruktury aby osoby dorosłe…

slide

Moja pierwsza prezentacja

Po wielu trudach i męczarniach….. Ok, lekko mnie poniosło. Po wzięciu się do roboty zrobiłem pierwszą prezentację z muzyką. Zapraszam do oglądania. Za wszystkie uwagi będę wdzięczny. Na pewno pomogą przy dalszych pracach.

Podlasie – w krainie kapliczek i bocianów.

Plan był prosty. Jedziemy z Augustowa nad Wigry, tam 344 km do Białowieży i powrót wzdłuż granicy Białoruskiej do Augustowa. Razem tak z 600 km. Ale jak ktoś kiedyś powiedział „Plany przestają być aktualne w momencie ich realizacji”. Więc i my nasz lekko zmodyfikowaliśmy. Dzień 1 czyli łosiu, gdzie jesteś?…

Jak dobrze wstać skoro świt?

Zawsze jak słyszałem słowa piosenki „Radość o poranku” napisane przez Jonasza Koftę, zastanawiałem się jak trzeba mieć zryty beret żeby czerpać radość z porannego wstawania. Ja wstaję codziennie skoro świt (4.15 – dla niektórych ta barbarzyńska godzina to jeszcze noc) i raczej nigdy mnie to nie cieszy. Wczoraj postanowiłem pójść…

Dwa rowery, trzy kraje, pięć wysp – czerwiec 2014

To miał być nasz pierwszy wspólny wyjazd z sakwami. Justyna bała się czy da radę, ja czy żonie się to spodoba. Mimo tych obaw wszystko udało się jak trzeba. O wyjeździe na Bornholm myśleliśmy od dłuższego czasu. Relacje mi.in w Rowerturze rozpalały wyobraźnię. W końcu zapadła decyzja – jedziemy w…