Święta Wojna na naszych drogach.

Dzisiejszy tekst nie dotyczy podróży. No, może pośrednio.
Do napisania skłoniła mnie dyskusja która ostatnio rozpętała się w mediach.
Zaostrzą się przepisy dla rowerzystów?„, „Nowy pomysł: Rowerem tylko z prawem jazdy lub nowym dokumentem”, „Obowiązkowe karty rowerowe dla wszystkich”.
O co chodzi? O nowy pomysł Ministerstwa Infrastruktury aby osoby dorosłe nie posiadające prawa jazdy były zobowiązane do posiadania karty rowerowej.
I rozpętała się dyskusja. Rowerzyści protestują, kierowcy i piesi się cieszą. I jedni i drudzy oraz trzeci wylewają przy tym na siebie falę hejtu.
Rowerzyści to samobójcy!!! Terroryzują innych!!! Oni są winni większości wypadków!!!! Nie przestrzegają przepisów!!!
Ok, zgadzam się. Wielu rowerzystów jeździ jak wariaci mając w d… przepisy. Ba, nawet ich nie znając. Przejeżdżają na czerwonym świetle, jeżdżą po pasach lub chodnikach. I tak, to oni robią czarny PR innym.
A piesi? Oni są aniołami? A ilu przechodzi na czerwonym świetle? „Przecież nic nie jechało”. Ilu wchodzi na drogę dla rowerów nie upewniwszy się czy jedzie rower? A potem słychać „bo jechał jak wariat”. Nie, mógł jechać normalnie, to ty wlazłeś(aś) pod koła. Wczoraj sam takiego spotkałem. Mało brakowało a byłoby to bliskie spotkanie trzeciego stopnia. Bo facet oczywiście nie raczył się rozejrzeć przed wejściem na DDR.
Trzecia grupa – kierowcy. „Bo rowerzyści nie znają przepisów!! Dać im karty rowerowe!!” A ilu kierowców jeździ bez prawa jazdy? Ilu nie zna przepisów bo nie ma ochoty sprawdzić czy się jakieś zmieniły czy nie? Takich spotykam codziennie. „To tutaj nie można stać??” Ilu kierowców wyprzedza jadącego prawidłowo rowerzystę nie zachowawszy wymaganego odstępu minimum 1 metra? Takich też często spotykam.
Rozmawiałem dzisiaj z kolegą z pracy. Zeszło na temat jazdy rowerami po chodniku. M. stwierdził że przepisy dopuszczają jazdę rowerem wówczas gdy cytuję: „czujesz obawę”. Zacząłem się śmiać i stwierdziłem że jak ktoś się boi to nie powinien siadać na rower. Ja jeżdżę ulicą i się nie boję. Powiedziałem mu również w jakich warunkach dopuszczalna jest jazda rowerem po chodniku.
Po przemyśleniu sprawy stwierdziłem że jednak nie zachowałem się w porządku. M. jest przykładem rowerzysty który ma mgliste pojęcie na temat przepisów dotyczących poruszania się rowerem. Z drugiej strony takich jak on jest bez liku. Boją się jazdy ulicą wiedząc że niestety wielu kierowców nie ma szacunku do rowerzystów. Jednak jeżdżąc po chodniku naraża się na gniew pieszych. I kółko się zamyka.
Koleżanka z pracy, nazwijmy ją Dixi, powiedziała mi kiedyś podczas rozmowy że nienawidzi rowerzystów. Pytam dlaczego. „Jechałam samochodem do pracy. Zatrzymałam się przed ścieżką rowerową. Rozglądam się. Nic nie jedzie. Chcę ruszać a tu jak nie śmignie mi przed maską jakiś debil na rowerze”. W tym przypadku rowerzysta zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie.
Mnie potrąciła kiedyś kobieta na drodze rowerowej. Włączała się do ruch i nie raczyła sprawdzić czy ktoś jedzie rowerem czy też nie.
Nie ukrywajmy, wszyscy jesteśmy winni takiej sytuacji i nienawiści pomiędzy kierowcami, pieszymi, rowerzystami. My nie mamy kultury nie mówiąc już o kulturze jazdy. I żadne zaostrzanie przepisów nic tutaj nie zmieni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>