Sierra Nevada

Tak się jakoś w naszym życiu ułożyło że zarówno Justyna jak i ja mamy urodziny tego samego dnia. Jak najlepiej świętować urodziny będąc na wakacjach w Hiszpanii? Można iść do restauracji na uroczysty obiad – ale to banalne. Można iść do kina – ale po hiszpańsku to rozumiem tylko torro i tequila więc wizyta w kinie z powodów językowych również raczej odpada. Ja chciałbym skoczyć na spadochronie ale to odpada z powodów finansowych i kategorycznego sprzeciwu małżonki (chociaż to drugie jest istotniejsze). Więc co zrobić? Justyna oświadczyła że w urodziny chciałaby pojechać w góry. Czemu nie? Jedziemy!
Z Mijas do w góry Sierra Nevada jest raptem 160 km. Bagatela, ze 3 godziny jazdy. Ale co tam. Ruszamy kwadrans po 8 rano. Początek drogi spokojny, drogi w Hiszpanii są rewelacyjne.   Jednak po zjeździe z drogi ekspresowej i skierowaniu się w stronę gór droga robi się coraz bardziej pokręcona. Niestety, samochód który mamy z wypożyczalni nie specjalnie sobie radzi w tym terenie. Ma za słaby silnik. Ale póki jedzie nie narzekamy.
Naszym cele jest Capileira. Jest to niewielkie miasteczko (ok. 600 mieszkańców) położone 1436 m n.p.m. Stąd zamierzamy wyruszyć w góry.
DSC00653
Co jest najważniejsze przed wymarszem? Buty – te mamy na nogach, woda i jedzenie – jest w plecaku no i mapa. A właśnie. Tej nam brakuje. Ale myślimy że w miejscowości nastawionej na turystów jakaś informacja z dostępnymi mapami na pewno się znajdzie. I tu zaczynają się schody. Na początku mamy problemy ze zlokalizowanie tego obiektu. Kiedy już się nam ta sztuka udała, okazało się że informacja otwarta jest od godziny 10.00. Jest godzina 11 więc powinna być otwarta. Właśnie. Powinna.
Idziemy do najbliższego kiosku sprawdzić czy tam nie mają jakichś map. Niestety, z dziewczyną trudno się dogadać. I co tu z sobą zrobić? Ale jak to mówią „śmiałym szczęście sprzyja”. Ktoś na chwilę otworzył informację. Tam od gościa uzyskujemy potrzebne informacje i miała mapę. Okazuje się że najlepszym punktem startu jest parking położony 6 km dalej. Droga prowadząca tam to prawdziwy Off Road. Piasek, dziury, piasek i jeszcze więcej dziur.
20150923_141243
Mulhacén (3478,6 m n.p.m.)
Na parkingu zostawiamy pojazd i ruszamy na szlak. Pierwszym celem jest Mirador Puerto Molina, punkt widokowy na wysokości 2364 m n.p.m. Widok zaiste piękny. Widać stąd m.in. Velete o wysokości 3396 m n.p.m. oraz najwyższy szczyt kontynentalnej Hiszpanii – Mulhacén (3478,6 m n.p.m.). Bardzo chcielibyśmy tam wejść ale to jeszcze jakieś 5 godzin marszu. Niestety tyle czasu nie mamy. Cóż, na pewno uda się następnym razem.
DSC00647
Velete (3396 m n.p.m.)
Teraz ruszamy w stronę schroniska Poqueira.
Spacer piękny, tereny urzekają. Wchodzimy na ok. 2800 m n.p.m. Tutaj postanawiamy zjeść urodzinowy obiad. Składają się na niego ciastka o smaku pizzy i krabów oraz kawy z termosu. Smakuje wyśmienicie.
DSC00654
Czas wracać. Robimy kilka fotek i ruszamy. Po ok. 5 minutach Justyna odwraca się i staje zaskoczona. W miejscu gdzie przed chwila jedliśmy posiłek teraz stoi stado 9 koni. Nie ma z nimi pasterza. Skąd się tam wzięły? Sprawa dla Archiwum X. Gorzej będzie jak ruszą w naszą stronę. Na szczęście zajęte są swoimi końskimi sprawami.
DSC00704
Po powrocie na parking stwierdzamy że nasz samochód jest uwalony jak nieboskie stworzenie. Cały w piachu. Myć go nie ma sensu. Po pierwsze – brak wody, a po drugie przed nami kolejne 6 km w dół znaną już piaszczystą trasą.
Na szczęście przed samą Capileirą zauważam małe źródełko. W sam raz na umycie samochodu. Łatwo nie jest bo do dyspozycji mamy tylko 1,5 litrową butelkę wody.
W drodze powrotnej postanawiamy odwiedzić Nerje i słynny Balkon Europy. Jest to punkt widokowy wychodzący w morze, którego utworzenie zaproponował król Alfons XII. Widok urzeka. Morze, skały, zachód słońca, kochana osoba obok. Czego chcieć więcej?
Nerja to ciekawe miasteczko. Kręcimy się białymi, wąskimi uliczkami. Justyna, wielka zwolenniczka zmrożonych deserów, czyli mówiąc po ludzku lodów jest w szoku, patrząc na ich ceny. Ale co tam, raz się żyje a my mamy wakacje. Tanio nie jest, za 2 gałki 4 euro, ale przynajmniej jej smakowały.
DSC00728
Balkon Europy
Z Nerji ruszamy o 20.00. W Mijas jesteśmy 2 godziny później. Urodziny należy uznać za udane.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>